• Wpisów:94
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 10:32
  • Licznik odwiedzin:7 505 / 1142 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kraków
Cudowny i cieply.
Dzis niby zajęć nie ma
Znaczy są.
Nieobowiązkowe ale Ide
Bo to kocham.
Nie wiem czemu w srode wracam
I czuje strach
W koncu sie zwaze
Boje sie tej wagi
Wisi na mnie wszystko
Pasek na maxa zacisniety
I spodnie luzne
Kosci tak bardzo stoja
Do studia mam jakies
3o minut drogi
Wiadomo ze chorobowo chodze
Caly dzien pracuje
Duzy wysiłek
Bo nie oszukujmy sie
Robienie tatuaży to nie jest
Lajtowa sprawa
To męczące wbrew pozorom
Jak się dziś kilkanascie godzin
Oczywiscie kilka dni
Jadłam po powrocie
Wymiotowalam
Przeczyszczalam sie
Ale czuje sie jakos dziwnie
Sama nie wiem jak to nazwac
Dzis chce jeszcze kupic
Prezent dla D
Srednio wiem co
Moze mi sie cos w oczy rzuci.
Wiem o dziwo jest dobrze
Jesli chodzi o samopoczucie
Ale nie tak mialo byc
Jestem zawiedziona sobą
Mialam jeść!
Jak jechałam ważyłam prawie 44 kg
Widze po sobie
Po ubraniach
Ze schudlam
Porównuje zdjęcia
Źle
Wiem ze wy walczycie
Zeby schudnac nie jeść
Ale jak sie czuje oddech śmierci
To sie chce żyć
Bo sie znajdzie powod po co
Kiedys mialam zalozenie
Umrzec z glodu.
Zarzygac sie na smierc.
Wykonczyc
Teraz nie umiem tego zaprzwstac
A tak bardzo pociąga mnie zycie
Znalazły sie plany
Cos czego chce
Ktos kogo chce
Wszystko nabrało sensu
A ja nie moge przestac sie zabijać.

Teskie za D.
Teraz jest jeszcze dalej
Zazwyczaj to bylo
Ponad 140 km
Teraz jakies 3oo
Jakos tak smutno
Mial przyjechac
Ale stwierdziłam ze to bez sensu
Codziennie mam zajecia
Wracam i padam ze zmęczenia
Wstaje rano ogarniam sie ide
Wracam padam.
Nie mam sily wychodzić gdziekolwiek
Wiec juz lepiej bedzie jak wroce do siebie
I przyjedzie
Bo bedzie czas dla siebie.
Potem moze ja do niego pojade.
Spędzimy pare dni razem.
Zobaczymy.
On jest taki taki o.
Wszystko rozumie
Chyba wszystko bo nie wszystko mu mowie
O chorobie nic nie mowie
Ostatnio powiedzial ze chce mnie taką
Ze nie chce mnie zmieniac
Wiecie jak sie poczułam....
To duzo daje
Niby tylko slowa
Ale z pewna siłą
Wydaje mi sie i tak ze on sobie ze mna nie poradzi
Z tym ze chora jestem.
On nie ma pojecia co to jest.
Nie chce zeby wiedzial.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kurs bajka.
Kraków moj.
Co do jedzenia...
Niedziela- nic.
Poniedziałek- nic.
Wczoraj pizza,czekolada,chipsy-zwymiotowane,ja przeczyszczona.
Znowu zaczynam pic energetyki
W gigantycznych ilosciach
No i dorzucam wody witaminowe
Zeby jakos ciągnąć.
I wiadomo
Ogrom kawy i fajek.
Czuje sie o dziwo dobrze
Mimo wszystko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mój przyjaciel dziś wyleciał
do Arizony.
Wraca za 2 msc.
w poniedziałek zaczyna
tam staż.
A ja w poniedziałek
zaczynam AT.
Co czuje nie wiem.
nic.
nie lubie tego.
zawsze jak gdzieś mam wyjechać
na dłużej czy krócej
nieważne.
zawsze czuję obojętność.
nie czuję żalu.
to wszystko jest takie
oooo...
irytuje się tym trochę
że nie zbierają się
we mnie nigdy żadne uczucia.
D chce przyjechać do krk.
ogólnie daleko nam do siebie
a jak pojadę do krk
będzie 2x tyle.
ja tak średnio to widzę.
codziennie mam zajęcia
1o-18/19
zanim wrócę do hotelu
też trochę zejdzie.
wolną mam w sumie tylko
niedzielę.
poza tym czuję to tak trochę
jakby był Cerberem
jeśli chodzi o jego przyjazd.
nieważne.
Co do jedzenia.
mogę polegnąć.
wiem o tym doskonale.
już w sumie powoli się kładę.
nie wiem.
jakoś odruchowo.
nie mogę jeść.
nic mi nie wchodzi.
nie jestem w stanie
gryźć
połykać.
czemu ?
nie wiem.
obstawiam że to
moja cudowna podświadomość
chce mnie odchudzić
przed wyjazdem
żeby było
tam jakieś
'WOW'
tylko że ja tego nie chce.
nie chce chudnąć.
chce przytyć.
chce jeść.
żyć.
a może nie chce
tego tak naprawdę?
skoro dzieję się jak dzieje.
sama nie wiem.
nie rozumiem.

dziwnie sie tez czuje
odnośnie D
jestem pozamykana?
nie wiem czy to tak można nazwać.
nie lubie się spowiadać
tłumaczyć
z tego co robiłam
z kim
czemu
po co
na co.
o problemach tez nie gadam.
bo to moje problemy
ja sobie musze z tym radzić
nienawidzę jak ktoś się wtrąca
doradza
czy
krytykuje.
chcę się mierzyć ze wszystkim sama.
jak nie daje rady
proszę o pomoc.
ale walczę póki moge sama.
pytanie o przeszłość
to też są takie tematy
o których średnio mam ochotę gadać.
moje życie
było pt.
wstyd mówić
miło wspominać
chociaż nie wszystko
nie raz dostałam po dupie
ale nauczyłam się żyć
przez to
dużo głupot robiłam.
w sumie ciągle robie.
jak się w nic nie pakuje
to cisza przed burzą.
ale lubie to.
lubie problemy
radzenie sobie z nimi.
walkę.
pokazanie swojej siły.
dominacji.
nie jestem pozamykana
nie.
jestem bardzo towarzyską
i rozgadaną osobą
ale walczyć lubie ze wszystkim sama.
jak mnie coś boli
też się nie skarżę
nie marudze.
boli.
to znaczy żyje.
boli.
przez moją głupote
więc co mam biadolić
jak sama sobie winna jestem.
wszelkie konsekwencje
też zawsze biorę na siebie
bo jak coś robie wiem
że może być różnie
i działając się z tym licze.
więc nie narzekam.
zbieram dupe.
daje radę.
tylko choroba ze mną
tak na paradę wygrywa.
zawsze musze być
na szczycie.
w szkole
gimnazjum
liceum
zawsze musiałam być
w czołówce 'poważanych'
lepiej ze mną nie walczyć
bo się zawsze przegra.
w gronie znajomych to samo.
poza tym...
doskonale wiem też
że jestem osoba której
nie da się nie lubić
jeśli chodzi o charakter
to jaka jestem.
może trochę wredna
dużo gadam
to co myśle.
ale ludzie strasznie o mnie walczą.
żebym była.
nie zniknęła im.
nie wiem
nie kumam.
czasami to jest
mega nachalne
próba grania na emocjach
byle bym była.
ale jestem suką.
fakt powszechnie znany.


Poza tym.
co do mojego pisania.
a raczej kwestii że
dawno wpisu nie było.
po prostu pinger mnie irytuje.
nie wiem co to za problemy techniczne.
ale no... -.-
chyba sami rozumiecie.
wpis jest
nie ma.
nie ma.
nie ma.
na sekundę mignie że jest.
nie ma.
  • awatar hitomi1: Pinger ogolbie sie cos pierdoli ostatnio :/ Z tym rozhwianiem, ogolnym brakiem poczucia winy/ tesknoty to Cie rozumiem. Zupelna obojetnosc...
  • awatar PorcelainButterfly17: haha jesteś soba po prostu xdd napewno sie spotkacie z D ;)
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: co do jedzenia... podobnie. A raczej tak samo Co do PINGERA... BOŻE CZY TY TO WIDZISZ?! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

porcelainbutterfly17
 
pastelowezaburzenia
 
kochana wchodź tu częściej bo nie moge doczekać sie twoich wpisów
 

 
  • awatar Niesmialy Kociak: chyba , ze jakis dupek, ktory sprawi,ze znow rozpadniesz sie na tysiac kawaleczkow...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W poniedziałek Kraków.
Póki co 1o dni.
zajęcia
od 1o-18/19
mega sie ciesze
ale też boję się.
przecież żeby funkcjonować
żyć
musze jeść
nie może mi się
kręcić w głowie
nie mogą mi latać ręce
nie może mi być słabo.
będzie walka.
o siebie.
o marzenia
które są coraz bliżej.
nie mogę tego zrugać chorobą.
nie mogę.
a boję się że będę słaba.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
'Życie jest do kitu. A poza tym zimno mi w stopy.'

fajny cytat.
no a poza tym..
mi jest zawsze zimno
i ręce,nogi...
niczym trup..
  • awatar chocogirl: mi tam cieplo czesto :D
  • awatar hitomi1: Zimno fizyczne jest znośne, gorzej gdy wieje w psychice...
  • awatar margy: No bo kurcze to jest żałosne, kiedy jakieś nastolatki (oczywiście nie wrzucam wszystkich do 1 worka, ale to najczęściej 13-15) chcą być takie "fajne". " Dziś zostałam nazwana motylkiem - myślałam, że coś rozniosę. Ja dzisiaj też zamarzałam, chodzę w piżamce zimowej.. Tak w ogóle to.. tatuażystka? :O kozacko!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Czuje jak choroba
zabiera mi życie.
jakie żniwo zbiera
w moim organizmie.
mam ochotę na totalne
wyobcowania się ze świata.
nie lubię tego.
ale czuje że tego potrzebuje.


niedziela.
nie lubie niedzieli.
to był zawsze dzień rodzinny.
wspólne obiady,kolacje.
w tygodniu każdy był gdzieś rozsypany.
no i niedziela była dniem
gdzie wszystko wypłynęło
na wierzch.
cała moja tajemnica choroby.
chodziłam do szkoły
więc w tygodniu miałam
totalny luz.
wychodziłam wcześnie rano
wracałam późno
zero kontroli
'już jadłam.'
'już późno.wiesz że się odchudzam'
niedziele były walką.
walką żeby brać cokolwiek do ust.
i zaczęło się.
gmeranie w talerzu.
wybrzydzanie.
mieszanie.
z czasem kiedy moja
waga drastycznie spadła
weszły zmartwienia rodziców
'co ty robisz'
'tak nie można'
itp.
wiadomo każdy chyba to zna.
kiedy rodzicom zaczęło to przeszkadzać
musiałam udawać.
pokazać że jednak jest ok.
w łaski niedzielne weszła bulimia.
jadłam.
odchodziłam od stołu.
wymiotowałam.
przeczyszczałam się.
wiedziałam że moi rodzice
nie mają pojęcia o takich
chorobach jakie wyodrębniają
zaburzenia odżywiania.
w końcu nawet sama nie uznawałam
się za osobę chorą.
Tamtą niedzielę też dobrze pamiętam.
jak zwykle.
zjadłam.
poszłam wymiotować.
potem kierunek pokój
po środki przeczyszczające.
mój szok był niemały
gdy mama i tata weszli do mnie.
i tekst taty
'wymiotowałaś. nie pierwszy raz.'
poczułam jak mi się wszystko wali
przegapiłam momenty
ich podejrzeń i obserwacji.
po prostu przegapiłam.
zdrętwiałam.
nie wiedziałam co powiedzieć.
po chwili
przyznałam się do wszystkiego.
pierwszy raz widziałam jak tata płacze
dla nich te choroby
od razu równały się śmierci.
tu można podziękować mediom
za krzywy obraz zaburzeń odżywiania
potem zaczęło się przytulanie
mówienie że mnie kochają
że sobie poradzimy z tym
że nie jestem sama
że poszukają pomocy.
od tamtej niedzieli
przestałam wgl uczestniczyć
w jakichkolwiek posiłkach.
mam często miała przez to łzy w oczach
że nie chce z nimi jeść.
ale po co?
żeby czuć się obserwowaną
żeby im dawać do myślenia
czy pójdę wymiotować
przyglądanie się
wieczne poczucie obserwacji
ogólnie nie lubie jeść w towarzystwie
to pewnie też jest wam znane.
od razu się wydaje
że ktoś myśli
'boże ona ma zaburzenia odżywiania?przecież je normalnie'
'nie je.matko jak ona wygląda.co ona robi'
'je. zaraz pójdzie wymiotować.'
itp.
  • awatar Anax: To jest smutne. .. sama pisałaś?
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: To jest.... Straszne
  • awatar †SadRosie♪: Tak sie zycie wali. Ale mialas szescie ze przytulili tylko. Moi rodzice, a zwlaszcza ojciec inaczej na to reagulA. Nie potrafia zrozumoec. Kiedy moj ojciec widzial anorektyczke na plazy w chorwacjk i okazalo sie ze polke, kiedy podsluchalam romowe, moj ojckec stsierdzil z po prostu jej odpierdolilo i tyle. On nke ka wspolczucia. Mnie tez obserwowalk. A ja nie wiedzialam. Dowiedzieli sie o cieciu, odchudzniu itd... Okropne. Kiedy zie pocielam.. Oni nie chcielk mi pomoc, wesprzec... Tylio darli sie na mnie. Tak jkby to mialo pomoc... Okciec mnie raz dusil pasem... Naprawde zazdroszcze ci rodzicow.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnio przyłapuje się
Na dziwnych obserwacjach
Jak ktoś je
Patrzę z podziwem
I zastanawiam sie
Jak to jest
Jak tak można.
Mój brat siada
Robi sobie trzy kanapki
I je.
Tak po prostu
Bez zadnych mysli
Oporow, analiz.
Podziwiam to.
Dla mnie to
Abstrakcja.
Albo bierze ciastko
Je
I tyle.
I TYLE.
Nie rozumiem.
Ja tak nie umiem.
To chore
Ja jestem chora
Moja psychika
Jest tak spaczona
Ze to aż przeraża.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
w niedzielę było referendum.
oczywiście brawo Polacy
za frekwencje -.-
wynudziłam sie chyba
za wszystkie czasy.
przyszedł jakiś typ.
sprawdzam dowód.
wydaje kartę.
on tak stoi.
patrzy na mnie.
i
'czy pani czasem nie ma anoreksji?'
mimowolnie jedna brew
powędrowała mi w góry
tworząc minę
'co kurwa?'
a on
'bo moja siostrzenica
miała bulimię.
to wszystko jest takie straszne.
pani wie że to choroby psychiczne?'
uśmiechnęłam się tylko kpiącą
bo wiedziałam że każda
odpowiedź będzie atakiem
w stronę tego człowieka.
a przecież nie wypadało mi
w tej sytuacji.
za chwile trzasnęły drzwi
i wszedł nasz człowiek.
typ poszedł oddać głosy.
poirytowałam się strasznie.
D powiedział że wypadało by trochę przytyć.
wiem przecież
ogólnie to go za to uwielbiam
że o nic nie ciśnie.
ale się boję że tak będzie
że w końcu zaczniemy
się o to kłócić.
tak samo nie lubie się
rozbierać
bo żebra bo kości.
to jest okropne
nie chce żeby na to patrzył
bo ja sama do siebie
czuję obrzydzenie
ale on jest kochany.
mówi żebym sie nie wstydziła
bo i tak przecież widział już
mnie rozebraną.
yh.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zwiedziłam trochę lekarzy
daremnie.
nie chce sie chwalić
ale jestem osobą
z ponadprzeciętnym IQ
i tu jest problem.
można by powiedzieć
że leczenie zawsze
było przeze mnie sabotowane.
ale nie o tym chce pisać.
lekarze zawsze każą sie cofać
do początku choroby.
żeby znaleźć przyczynę.
Jednakże chodzi mi o to
że nie pamiętam tego
nie pamiętam
początków mojej choroby.
niby nie pamiętam.
pamiętam za to pierwszy dzień.
zaczęłam od bulimii
bo tak było prościej.
nie pamiętam myśli przed
tym dniem czy po nim.
wiem że nie chciało mi się
iść do szkoły.
rodzice w pracy
brat w szkole.
luz.
siedziałam w białej
koszulce od spania
bo tak wypadało
w końcu udawałam chorą.
w tym też zawsze byłam dobra.
w udawaniu.
graniu.
rano wstałam
zanim mama wyszła do pracy
zeszłam na dół
skwaszona
i wielce chora
informując że nie pójdę do szkoły
bo się źle czuje.
dobra ze mnie aktorka.
mama popatrzyła
przejęła się
kazała iść do lekarza
nasłuchałam się
jak to źle nie wyglądam
itd.
kiedy w domu zapadła cisza
i została mi samotność
zaczęłam przeczesywać internet
anoreksja
bulimia
byłam tego ciekawa
jak to wygląda
co to dokładnie jest.
pamiętam dobrze pierwsze wymioty.
bulimia wydała się bardziej obiecująca.
poszłam zjeść
trzeba spróbować.
mówienie sobie
raz na jakiś czas jak za dużo zjem
to zwróce
przecież to nic takiego.
oczywiście okazało się
że to nie takie proste.
i znowu
pokój
internet
jak?
sposobów?
multum.
żaden nie okazał się skuteczny
a ja poczułam się
pierwszy raz jak
grube prosię
które nic innego nie zrobiło
jak tylko się nażarło
'i bujaj się z tym mała.'
napisałam do jakieś dziewczyny
długo nie czekałam na odp.
dobrze pamiętam całą jej wiadomość
i zakończenie
'to zawsze działa. zwraca się wszystko.'
miała racje.
tę metodę stosuje
po dziś dzień.
co było potem wiadomo.
z
'raz na jakiś czas'
zrobiło się
'często'
potem
'stale'
i nieważne czy zjadłam obiad
wypiłam tylko kakao
czy zjadłam 2 wafle ryżowe.
nieważne
trzeba było to zrobić za każdym razem
bo przecież 8o kg
to ma z czego chudnąć.
ta sama dziewczyna która
nauczyła mnie wymiotować
podsunęła mi nazwę
tabletek na przeczyszczenie
które przez 6 lat mi towarzyszą
bez przerwy.
ten dzień.
ten jeden dzień pamiętam.
bo on zniszczył mi całe życie.
  • awatar ~fitrecovery: Dlatego wlasnie nie udzielam takich rad nowym osobą, nie chce ich pozniej miec na sumieniu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasami
nie mówimy o naszych problemach.
I nie dlatego,
że boimy się wyznać prawdy,
lecz zwyczajnie nie wiemy
jak mamy o tym powiedzieć.
  • awatar imperfection: ja nie opowiadam nikomu, bo boję się wyznawać prawdy, bo nie mam takiego wsparcia w nikim, bo wiem, że nikt tego nie zrozumie z bliskich,. jedynie tutaj, jakieś zrozumienie mnie znajduje..
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: tyle prawdy ......
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpadł mi dziś
w oczy jakiś durny serial.
Był jakiś epizod
(jak mniemam bo nie oglądam)
dziewczyna 'zachorowała'
na anoreksje.
tak w cudzysłowie
bo dla mnie to było komiczne.
'chorowała' miesiąc
i tak samo w miesiąc sie wyleczyła
potem sielanka
bo wszystko ok.
I co to ma być?
czy ludzie nie zdają sobie
sprawy z tego co robią
takimi wątkami?
przecież to jest śmieszne.
nie ma takiego dealu.
ale obejrzy to jakaś dziewczyna
która ma 13 lat
i spodoba jej się ta perspektywa.
tylko że z tym tak nie ma.
to nie jest gra
na chwile
to sie staje grą o całe życie.
na początku złudzenie
jest dobrze
chudne
potem mało mało mało
przez co rodzi się nienawiść
do własnej osoby.
i walka o swoją akceptacje
która ma marne szanse bytu.
  • awatar Niesmialy Kociak: w miesiac zachorowac i rownie szybko z tego wyjsc? toz sam poczatek anoreksji trwa o wiele dluzej niz miesiac. Pewnie tworcy chcieli przekazac w jak najkrotszym czasie 'powage' sytuacji. Ale przyznam Ci racje, to komiczne. Zeby to wszystko rzeczywiscie tak na prawde wygladalo, to polowa chorych na ten szajs by nie umierala!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
  • awatar Niesmialy Kociak: jestem do Ciebie dosc..podobna. Jak czytalam Twoj opis Twojej osoby to jakbym czytala swoj. Tyle,ze jestes ode mnie 4 lata starsza. Takze rysuje od dziecka, od kilku lat gram na akustycznej, i spiewam od dawna. Obecnie chodze 5ty rok do artystycznej szkoly nawet. Staz anorektyczno/bulimiczny juz 4 lata, przeplata sie. Moze jestes mna z przyszlosci a ja Toba z przeszlosci? :o PS. dodaje :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›